Okolice Tatrlandii, czyli słowackie atrakcje

Żyjemy w czasach, gdy bardzo trudno jest zaplanować urlop. Proszę tego stwierdzenia nie kojarzyć od razu z brakiem pieniędzy, z ogólnoświatowym kryzysem gospodarczym i innymi podobnymi rzeczami. Nie mam zamiaru poruszać w tym miejscu kwestii socjalnych. Chodzi mianowicie o zupełnie inny problem, który można określić jako „nadmiar szczęścia”. Ów nadmiar bierze się z tego, że jest coraz więcej ciekawych miejsc, do których warto pojechać, a urlop zazwyczaj mamy niewystarczająco długi. Jak człowiek posłucha znajomych, przejrzy strony w internecie, to dostaje zawrotu głowy. Gdzie pojechać w tym roku?

Z pewnymi oporami wynikającymi z troski o stan zdrowia i nerwy Czytelników, pozwolę sobie zarekomendować jeszcze jedno miejsce. Może zapomnijmy na chwilę o opowieściach przyjaciół i sąsiadów i skupmy się właśnie tu, czyli w miejscu zwanym aquapark Tatralndia.


Świadom licznych trudności, jakie wynikają choćby z różnych preferencji w rodzinie (jedno chce pływać, inne chodzić po górach, a jeszcze ktoś leżeć nad wodą lub zobaczyć ciekawe widowisko) skupię się raczej na tym, w co obfituje okolica, w jakiej jest położony wspomniany aquapark Lipovsky Miculas. Na opis samego aquaparku przyjdzie jeszcze czas.


Jeśli więc pragniemy zażyć wycieczek górskich, to nic nie stoi na przeszkodzie. Można się wybrać na wierzchołek góry Prosieczne. Wycieczkę rozpoczynamy za wsią Prosiek (nie ona ma nic wspólnego ze znaną książką Irvinga) i idziemy chodnikiem turystycznym przez Dolinę Prosiecką, a ściślej rzecz ujmując, poruszamy się korytem wyschniętej rzeki. Potem następuje wspinaczka na wapienne skały po drabinach o długości 800m i już jesteśmy na szczycie. Teraz schodzimy do młynów zwanych Obłazy, a później nieco „zakręcony” spacer wokół wsi Wielkie Borowe. Można też wspiąć się na dość strome zbocze Doliny Kwaczańskiej. Stamtąd powrót jest już łatwy. W przewodnikach trasa ta jest określana jako średnio-trudna, więc raczej nie należy na nią zabierać dzieci. O odpowiednim stroju zapewne nie muszę wspominać.


O wiele łatwiejsza wydaje się trasa na Dumbier – najwyższy szczyt Niskich Tatr. Najpierw można dostać się na szczyt Chopek za pomocą wyciągu krzesełkowego, a potem ruszyć  dalej czerwonym szlakiem. Jednak wycieczki górskie to nie wszystko, co znajduje się w okolicy, z którą sąsiaduje aqua park Tatrlanidia.


Niedaleko mamy sztuczne jezioro Liptovska Mara. Jego obrzeże stanowi wspaniałą trasę rowerową. Można też powygrzewać się  nad wodą lub podziwiać widoki. Niedaleko jeziora jest skansen Havranok. Jest tam co oglądać. Są zarówno budowle prasłowiańskie jak i celtyckie. Te ostatnie pochodzą z epoki żelaza. Jest brama i mury obronne wraz z fosą. Wprawie większość ekspozycji to rekonstrukcje, ale naprawdę warte obejrzenia. Natomiast w Laziskach znajduje się wielki kościół artykularny. To największa obecnie drewniana budowla w Europie Środkowej.


Powróćmy jednak nad sam zbiornik wodny Liptovska Mara. Osobiście bardzo lubię  rowerki wodne. Ci, którzy podzielają moje zamiłowanie, będą  mogli popływać na nich właśnie tutaj. Są też łódki i skutery, czyli wszystko to, co nad wodą być powinno. Do tego trzeba napomknąć jeszcze o spływach kajakowych organizowanych na pobliskich górskich rzekach.


Jest wreszcie coś dla miłośników widowisk. Western City Sikluv Mlyn, czyli miasteczko z Dzikiego Zachodu w pełnej krasie. W tym miejscu można samemu spróbować swoich zdolności w ujeżdżaniu byków lub w poszukiwaniu złota. Potem zaś popatrzeć jak robią to bardziej wprawni i iść na widowisko w amfiteatrze. Zobaczymy tresurę koni, pokazy mody (oczywiście z tamtej epoki) oraz sztuczne ognie i naukę tańca country. Nie trzeba dodawać, że w miasteczku znajduje się pełno sklepów z pamiątkami, kawiarń i restauracji. Są też stylizowane warsztaty rzemieślnicze i biuro szeryfa.


W Liptovie można zaś poszaleć na gokartach. Któż nie chciałby choć raz zasiąść za kierownicą formuły? Zapewne dla większości z nas mogłoby to się źle skończyć, ale można się nieźle zabawić na gokartach. To przeżycie bardzo podobne, a jednocześnie dużo bezpieczniejsze.


Są  też jaskinie. Jedna z nich to Demianowska Jaskinia Wolności, w której znajdują się wspaniale podziemne wodospady oraz „organy jaskiniowe”, a druga Demianowska Jaskinia Lodowa. Wspomnę  tylko pokrótce o tym, że w Jaskini Lodowej odkryto przed laty kości niedźwiedzia jaskiniowego i naścienne napisy. Swoją nazwę zawdzięcza podziemnym formom lodowym.


Oto tylko bardzo pobieżny opis niektórych atrakcji, bo jest ich w okolicy znacznie więcej. Lepiej jednak pojechać i nacieszyć się  nimi, niż tylko o nich czytać. Pozostaje jeszcze sam aquapark Tatrlandia, ale o nim niebawem…


Tagi: , , , ,

Zostaw odpowiedź


5 + = dziewięć